Zapal papierosa, żeby zabić czas
Krocząc po tej podłodze ze dwunasty raz
Gdyby moża było wyrazić to w inny sposób
Zrobiłbym to
Dosyć mam walki o okruchy i kurz
Nie muszę tak tkwić w pustce zaufania
Gdybyśmy potrafili znaleźć sposób, żeby to naprawić
Zrobilibyśmy to, zrobilibyśmy to
I wtedy nadeszła cisza
Nie było słowa do wypowiedzenia
Jedna godzina ciągnęła się jak dzień
Kiedy nadeszła cisza
Czuliśmy to na naszych ciałach
Nie było sposobu, żeby to odwrócić
Jedna godzina ciągnęła się jak dzień
Kiedy nadeszła cisza
Kiedy nadeszła cisza
Nie mogąc usłyszeć pustki, słucham kapania z kranu
Wysyłanych pocałunków, których nikt nie złapie
Potrzeba uporządkować to życie, które mamy
Gdybyśmy potrafili
Bóg wie co złożyliśmy w ofierze
Sądzi, że zasłużyliśmy na dni naszego życia
Chce, byśmy się nauczyli, jak pozwalać rzeczom wyślizgiwać się
Och… poczekaj, tylko jeden dzień
I wtedy nadeszła cisza
Nie było słowa do wypowiedzenia
Jedna godzina ciągnęła się jak dzień
Kiedy nadeszła cisza
Czuliśmy to na naszych ciałach
Nie było sposobu, żeby to odwrócić
Jedna godzina ciągnęła się jak dzień
Kiedy nadeszła cisza
Kiedy nadeszła cisza
Bóg wie co złożyliśmy w ofierze
Sądzi, że zasłużyliśmy na dni naszego życia
Chce, byśmy się nauczyli, jak pozwalać rzeczom wyślizgiwać się
…tylko jeden dzień
I wtedy nadeszła cisza
Nie było słowa do wypowiedzenia
Jedna godzina ciągnęła się jak dzień
Kiedy nadeszła cisza
Czuliśmy to na naszych ciałach
Nie było sposobu, żeby to odwrócić
Jedna godzina ciągnęła się jak dzień
Kiedy nadeszła cisza
Kiedy nadeszła cisza
